Moja historia

Mama z tatą bardzo się cieszyli, że będę. Myśleli, że będę chłopcem, więc mieli niezłą niespodziankę, jak się pojawiłam. Zanim jednak przyszłam na świat, mama zaczęła się źle czuć. Poszła do lekarza, potem tata zawiózł ją do szpitala. Czekali, mama dostała lekarstwa, a ja przestałam się ruszać. Też było mi niedobrze. Mamie wywołano poród, czego ona nikomu nie poleca. Urodziłam się wiotka i w totalnym szoku. Nie umiałam jeść. Mama próbowała. Sama wciąż źle się czuła. Potem nie mogłam utrzymać temperatury. Pojawił się lekarz. A potem było już coraz gorzej: drgawki, leki, drgawki i coraz więcej leków. Intensywna terapia. Rodzice płakali do mojego inkubatora. Zrobiono mi badania, rentgeny, próbki, a rodzicom dano całe masy złych wiadomości, nawet taką, że chcieli mnie odłączyć od respiratora, ale rodzice nigdy by się na to nie zgodzili. To były bardzo ciężkie chwile. Jestem jednak silna i łatwo się nie poddaję. Zaczęłam się wybudzać. Mama notowała każdą chwilkę. Jak ziewnęłam, jak ruszyłam nóżką przy przebieraniu pieluszki. Dostawałam mamy mleko przez sondę i różne lekarstwa. Czułam, kiedy rodzice byli przy mnie. Minął długi miesiąc i w końcu mogli zabrać mnie do domu. Lekarze powiedzieli im, że przeżyłam silne, częściowe niedotlenienie okołoporodowe. Miałam bardzo złe wyniki EEG i koszmarny obraz rezonansu magnetycznego mózgu. Rodzice włożyli badania do teczki, żeby o nich zapomnieć i skupić się na mnie.

isabel

Tu mam jakieś półtora miesiąca

Byłam bardzo wrażliwa. Jadłam z butelki, ale często wymiotowałam i prawie nie spałam. Tata grał mi na pianinie. Rosłam, w domu zaczęli pojawiać się pierwsi terapeuci.

Kiedy miałam prawie sześć miesięcy, spotkało mnie wielkie nieszczęście – rozwinęła się u mnie padaczka. Było strasznie. Miałam mnóstwo napadów, najróżniejszego rodzaju, a leki wcale nie skutkowały. Doktor zapisał mi aż trzy (kwas walproinowy, luminal i Kepprę), ale nawet one nie były w stanie opanować padaczki. Sześć miesięcy później było tak źle, że musiałam przejść brutalną kurację sterydami przez pięć tygodni. To na szczęście pomogło, tylko niestety na krótko. Parę miesięcy później rodzice dowiedzieli się o możliwości leczenia aminokwasami, co zaczęliśmy w lutym 2012 roku (amino są strasznie drogie: dawka miesięczna kosztuje 800 funtów!)

Padaczkę mam do teraz, i miewam lepsze i gorsze okresy. Podczas lepszego mogę mieć tylko 4 napady dziennie, podczas gorszego miewam ich od 100-150! Padaczka to skutek tego nieszczęsnego niedotlenienia, przez nie mam też dziecięce porażenie mózgowe i korowe porażenie wzroku. Moim jedynym lekarstwem jest intensywna rehabilitacja – ćwiczyć muszę dużo i codziennie.

na spacerze

A to ja w chwili relaksu na spacerze

Jedna myśl nt. „Moja historia

  1. Pingback: Isabel Ready | ISABEL READY.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s